Rusza śledztwo w sprawie tragicznego wypadku pod Gliwicami

 

Zatrzymany kierowca volkswagena mógł przyczynić się do sobotniego wypadku w Gliwicach, w którym zginęło dziewięć osób. Według szefa gliwickiej policji prawdopodobnie wyprzedzał albo chciał wyprzedzać. Miał przez to sprowokować wywrotkę busa, w który wjechał autokar. Dzisiaj tamtejsza prokuratura oficjalnie wszczyna śledztwo w tej sprawie w kierunku spowodowania katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. Karina Spruś z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach mówi, że grozi za to do dwunastu lat więzienia, choć jeszcze nie wiadomo, jakie dokładnie zarzuty usłyszy podejrzewany kierowca.

Śledczy muszą opierać się głównie na zeznaniach świadków i opiniach biegłych, bo w żadnym z pojazdów nie było wideorejestratora.

Do tragicznego wypadku, doszło na drodze krajowej nr 88, w pobliżu węzła Kleszczów przed zjazdem na autostradę A4.  W wyniku zderzenia busa z autokarem zginęły wszystkie osoby podróżujące busem, rannych zostało siedem osób jadących autokarem. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że bus jadący od Gliwic w stronę Wrocławia, przewrócił się na jezdnię i sunąc po niej znalazł się na przeciwległym pasie ruchu. Wtedy w dach renault traffica wjechał autokar. Siła uderzenia była tak duża, że bus został całkowicie zmiażdżony.