Ronin skorzystała z kobiecej intuicji

anna_ronin_3

Dzień po głośnej debacie, kandydatka na prezydenta Raciborza, przedstawia swoje stanowisko i komentarz dotyczący wczorajszego (20.11) spotkania.

Publikujemy pełną treść otrzymanej informacji:

Szanowni Państwo

W ostatnich dniach pojawia się w raciborskich mediach dużo informacji na temat debat wyborczych. W każdej pada moje nazwisko jako kandydatki na prezydenta Raciborza, ale rzadko jestem proszona o wypowiedzi bądź komentarze. Proszę zatem o opublikowanie mojego stanowiska.

Kandydowanie na urząd Pezydenta Miasta Raciborza nie zwalnia mnie z obowiązków zawodowych. Istotnie, otrzymałam zaproszenie do debaty Raciborskiej Izby Gospodarczej (19. listopada listem, a dzień wcześniej telefonicznie z naciskiem na szybką odpowiedź i deklarację) i odmówiłam w niej udziału z dwóch powodów: natłoku obowiązków i braku konsultacji co do daty i godziny. Nie jestem w stanie spełniać, w z góry wyznaczonym czasie (godz. 14.00, kiedy większość raciborzan, w tym przedsiębiorców realizuje swoje zadania w pracy), oczekiwań środowiska przedsiębiorców skupionych w RIG, tym bardziej, że w ostatnich latach nie przejawiało ono żadnej chęci debatowania z kandydatami ani organizowania dyskusji o stanie przedsiębiorczości w Raciborzu w trakcie kadencji. Miałam również obawy, że naprędce organizowana debata, po zaskakującym wyniku I tury, jest próbą wsparcia obecnego prezydenta Mirosława Lenka. Moje przeczucia potwierdziły zdjęcia z debaty zamieszczone w lokalnych mediach, z których wynika, że owi przedsiębiorcy to m.in. duża grupa radnych i kandydatów na radnych związanych z Mirosławem Lenkiem, w tym sam lider ugrupowania Tadeusz Wojnar.

Nie czuję się uprawniona do komentowania przebiegu tej debaty, ale jako obywatelka tego miasta i radna nowej kadencji publicznie zapytuję, w jakim celu brali w niej udział wiceprezydenci Ludmiła Nowacka i Wojciech Krzyżek? Czy gorący okres wyborczy zwalnia osoby pobierające około 12 tys. zł miesięcznej pensji z pracy na rzecz samorządu? Wierzę, że przebywali tam jak osoby prywatne (być może jako eksperci), urlopowane na ten czas przez ich przełożonego prezydenta Mirosława Lenka. Rozumiem także, że sam Mirosław Lenk przebywał na debacie jako pan Mirosław Lenk, kandydat na prezydenta, i za ten czas nie pobierze wynagrodzenia z budżetu miasta. Przypomnę, że zwyczajowy dzień pracy prezydenta Raciborza kosztuje około 650 zł brutto i jest to wynagrodzenie za działanie na rzecz miasta, a nie własnego interesu politycznego.

Przed I turą KWW Dawida Wacławczyka wskazał na naganne, odpłatne prezentowanie miejskich materiałów promocyjnych o tytule tożsamym z hasłem kampanii prezydenta. Ja pragnę przypomnieć panu Mirosławowi Lenkowi, że jako kandydat, na co wskazuje elementarna przyzwoitość, powinien czynnie uczestniczyć w kampanii po godzinach pracy. Nagannym jest organizowanie konferencji prasowych kandydata Mirosława Lenka w gmachu Urzędu Miasta oraz rozsyłane do mediów zdjęcia wyborczego kandydata, wykonanego w pomieszczeniach Urzędu Miasta na tle oficjalnych haseł promocyjnych Miasta Raciborza. To kolejne nadużycie sprawowanej funkcji.

Można powiedzieć, że to drobnostki, ale takie właśnie drobnostki budują całość. Mam nieodparte wrażenie, że zaskoczony wynikiem I tury wyborów kandydat Mirosław Lenk od poniedziałku koncentruje swoją energię na kampanii, czyniąc to w czasie, w którym powinien zająć się np. pozyskiwaniem inwestorów. Nie rozumiem histerii rozpętanej wokół debat. Każdy kandydat wybiera sobie sposób komunikacji z wyborcami. Ja wybrałam merytoryczne argumenty, którymi chcę przekonać każdego raciborzanina. Przypomnę, że w poprzednich wyborach kandydat Mirosław Lenk unikał debaty np. z panem Tomaszem Kusym, kandydatem na prezydenta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Dziś kandydat Mirosław Lenk piętnuje takie zachowania, bo okazało się, że przez ostatni miesiąc żył w błędnym przekonaniu, że wyborcom wystarczy sam jego wizerunek, zdjęcia z aquaparku i maratonów. Chciałoby się powiedzieć: zapomniał wół jak cielęciem był.

Szanowni Państwo, ponad 60 proc. głosujących 16 listopada raciborzan powiedziało kandydatowi Mirosławowi Lenkowi NIE. To oczywiste, że przed II turą należy brać to pod uwagę i odpowiedzieć na stawiane przez wyborców pytanie: czy Anna Ronin mogłaby współpracować z Dawidem Wacławczykiem? Wymaga to zbudowania wzajemnego zaufania, wielu rozmów i spotkań, otwarcia na nowe dla mnie środowiska, w tym, niestety, dementowania celowo rozsiewanych kłamliwych plotek o mojej rzekomej przynależności do tzw. odnowy. Chcę przedstawić wyborcom odpowiedzialną i realną ofertę przez co ważniejsze dla mnie były rozmowy w sprawie porozumienia z Dawidem Wacławczykiem i jego środowiskiem niż odpowiadanie na naprędce formułowane oczekiwania kandydata Mirosława Lenka.

Anna Ronin