Raciborskie targowisko umiera. Mimo otwarcia, kupujących jak na lekarstwo

Mniej ludzi niż zwykle na targowisku miejskim przy Placu Dominikańskim w Raciborzu. To efekt trwającej pandemii a także obowiązujących od soboty nowych obostrzeń. Przy straganach garstka klientów, a na parkingu dużo mniej pojazdów. Dla handlujących z pewnością nie jest to dobry czas. Jak wygląda rzeczywistość w czasie zagrożenia epidemią zapytaliśmy sprzedawców.

Jest po prostu słabo, ludzie boją się wychodzić do sklepów i siedzą w domu tak, jak zaleca państwo.

– Kupujący myślą, że jak galerie są pozamykane to targowisko również nie funkcjonuje – mówi pani Marysia, która handlem zajmuje się już od 30 lat.

Od czasu rozpoczęcia epidemii stale ubywa kupujących, nie ma mowy o kolejkach, które tworzą się tu w zwykłym czasie.