Frances: nowa gwiazda na horyzoncie?

“Zapamiętajcie to imię, już wkrótce będziecie je widzieć i słyszeć wszędzie” – MTV. “Od czasu do czasu pojawia się wokalistka, która powala na kolana, Frances jest taką wokalistką” – ID. “Ona będzie mega gwiazdą” – Glamour.  Nowy, nieprzeciętny talent brytyjskiej sceny muzycznej! Nazywana “współczesną Carole King”, Frances nowy rok rozpoczęła z rozmachem – prezentując utwór “What Is Love?”, który trafił na ścieżkę dźwiękową Fifty Shades Darker. Zaraz potem pojawił się nowy singiel “No Matter” zwiastujący debiutancki album artystki – “Things I’ve Never Said”. Płyta ukaże się już 17 marca, a znajdą się na niej utwory powstałe przy współpracy z Gregiem Kurstinem (Adele, Beck), Jimmym Napesem (Sam Smith, Alicia Keys) oraz Howardem Lawrencem z Disclosure. Album to zbiór niezwykle osobistych utworów podsumowujących ostatnie dwa lata z życia Frances. Nadzwyczaj szczere, niemal klasyczne ballady mieszają się z bardziej nowoczesnymi, bardziej dynamicznymi produkcjami, tworząc szeroki jak na tak młodą artystkę wachlarz repertuarowy.

Aż trudno uwierzyć, że artystka, która brzmi jakby miała za sobą niemały bagaż życiowych doświadczeń ma zaledwie 23 lata! Swoją przygodę z muzyką Frances zaczęła jednak wyjątkowo wcześnie. Już jako ośmiolatka grała na skrzypcach, jako dziesięciolatka na pianinie, a przed skończeniem piętnastu lat znała już doskonale wszystkie piosenki Becka, Thoma Yorka i Chrisa Martina. Potem postanowiła studiować muzykę w Liverpoolu, ale jej plany od zawsze koncentrowały się na Londynie, gdzie ostatecznie postanowiła zamieszkać. W wynajmowanym maleńkim pokoiku, w którym zdołała pomieścić jedynie łóżko i swój keyboard powstały dwie EP-ki Frances, zawierające utwór “Grow”, a także równie poruszający “Let It Out”.

Pierwsze kompozycje nie tylko zapewniły Frances kontrakt płytowy i nominację w plebiscycie BBC Sound of 2016, ale również koncerty w roli supportu Sama Smitha i Jamesa Baya. Do tego doszły jeszcze sesje nagraniowe z Howardem Lawrencem z Disclosure, który skierował Frances w trochę bardziej elektroniczne rejony, w których jej głos odnajduje się równie dobrze co w akustycznych piosenkach. Teraz wszystkie swoje dotychczasowe doświadczenia Frances zawarła na swojej debiutanckiej płycie, która jak sama zapowiada, jest przede wszystkim szczera, autentyczna i pełna melodii. Bez wątpienia to jedna z tych płyt, na które warto czekać w tym roku.