“Naval” wydał drugą książkę. Opisuje GROM i zachęca do patriotycznych postaw

Były GROM-owiec znów dał popis literackich umiejętności. Pochodzący z Raciborza “Naval” napisał drugą książkę o tym, jak zostać szturmowcem GROM-u. Książka pt. “Ostatnich gryzą psy” jest pokłosiem pierwszej publikacji – “Przetrwać Belize”.  W ubiegłym tygodniu autor spotkał się w Raciborzu ze swoimi czytelnikami. Odwiedził też Radio Vanessa:

Jak to jest kiedy się przyjeżdża na własne podwórko: do domu, do Raciborza i staje się przed publicznością, sąsiadami i znajomymi, przed którymi trzeba trochę o sobie opowiedzieć?

Większe zdenerwowanie niż z odbiorcami, których się nie zna. Przysłowie mówi, że najciężej być prorokiem ze własnym kraju. Przyjeżdżając i spotykając się w bibliotece w Raciborzu wiele twarzy znam, znają mnie dlatego ciśnie się od razu pytanie – czy nie będą zadawali pytań konfrontujących mnie z tym co napisałem?

Czytając “Ostatnich gryzą psy” ma się takie wrażenie, że od tej książki właściwie powinno się zacząć pisanie o GROM-ie?

Książka została niejako wmuszona przez pierwszą książkę pt. “Przetrwać Belize”.

Ta książka pokazuje, że jak się czegoś bardzo chce to można to osiągnąć?

Do samej jednostki nie wystarczy chcieć – trzeba się jeszcze nadawać. Ja chcę w niej (red. w książce) pokazać taką ścieżkę, że często nam się wydaje, że młodzież z większych miast ma prościej – tak , ma prościej, bo ma różne ośrodki które dają większe możliwości. Ludzie – chłopaki i dziewczyny z mniejszych miejscowości mają większe ambicje, bo my musimy się więcej starać.

Trzeba się starać i nie wolno być tymi ostatnimi, jak to jest opisane w Twojej książce. Tytuł “Ostatnich gryzą psy” jest z życia wzięty…

No tak, bo będąc w zasadniczej służbie w Lublińcu to mogłem być na samym końcu i tą zasadniczą służbę przetrwać, albo mogłem być tym kim byłem i takim, jakim nauczyło mnie życie w Raciborzu na Ocicach, czy pracując w Rafako. Nie mogłem być inny jak tylko sumienny i dobry (…). To też pozwoliło mi na to, że zakończyłem tą swoją zawodową wojskową karierę w jednej z najlepszych jednostek na świecie.

Jak nie piszesz to też można o Tobie usłyszeć w ogólnopolskich mediach. Przygotowywałeś się do wyprawy…

Udało nam się zebrać czteroosobową ekipę na zawody Patagonian Expedition Race, jedne z najcięższych na świecie. 700 kilometrów, które trzeba pokonać w dziesięć dni na rowerze, kajaku i trekkingiem. Smaczek ma to do siebie, że w drużynie musi być jedna dziewczyna (…). Na 20 drużyn z całego świata, skończyliśmy na 11 miejscu. Cztery ekipy doszły tylko do celu. Przetarliśmy się, bo w tym roku jest dalszy ciąg tego – już 31 marca wylatuję do Patagonii na Ultra Fiord.

Mi zawsze wydawało się, że GROM to jednostka niedostępna, tajna wręcz… Ty pokazujesz jednostkę od środka, jak się do niej dostać, jak się w niej funkcjonuje? Czy nie spotykasz się z zarzutami, że nie powinieneś tego robić?

Czy masz dalsze plany odnośnie pisania?

“Ostatnich gryzą psy” tak się kończy, że korci mnie, żeby pociągnąć tę historię….

– mówi nam Naval, zdradzając przy tej okazji, że na kolejną publikację wcale nie trzeba będzie czekać aż trzech lat, tylko ta pojawi się prędzej.