Muzyka lat 90-tych: Spice Girls, MC Hammer, R.E.M., Backstreet Boys i grunge

90s

Grunge, gangsta i gum pop. Lata 90-te wypełniała mieszanka popu, rapu, alternatywnego rocka, a także wykonawców zaledwie jednego przeboju. Zaczęło się od wzrostu popularności gatunków tanecznych jak techno, house oraz hip-hopu. Grupy takie jak Technotronic (“Pump Up The Jam”) czy C+C Music Factory (“Gonna Make You Sweat”) wbiły się na listy przebojów, a zaraz za nimi wykonawcy pokroju MC Hammer, Tone Loc, Coolio i Vanilla Ice.

Na przełomie roku 1992 i 1993 w mainstreamowych radiach zaczęły pojawiać się jednak utwory anty-establishmentowych kapel grunge: Pearl Jam, Soundgarden zaoferowały młodym słuchaczom nowy typ muzyki i przekaz pasujący do poglądów i obaw młodego pokolenia. Utwory takie jak sztandarowy hymn “Smells Like Teen Spirit mówiły wręcz o młodzieżowej rewolucji w pozornie bezsensownym świecie. Ten utwór był cezurą oznaczającą początek fazy grunge i alternatywnego rocka. Na Wyspach Brytyjskich natomiast objawiły się britpopowe zespoły gitarowe: Oasis, Travis, Keane, Suede, Pulp, Blur, Supergrass, The Boo Radleys i Coldplay.

Kto znudził się grungem, mógł odreagować słuchając “happy rocka” dla odmiany: Hootie and the Blowfish, Sister Hazel, The Bodeans prezentowali pozytywne teksty ubrane w energiczne wesołe melodie. Kto rocka nie znosił, mógł wybierać pomiędzy wieloma wykonawcami z kręgu “bubblegum pop” – z całej kolekcji wykonawców drugiej połowy lat 90-tych, gwiazdek takich jak Britney Spears i Christina Aguilera czy wokalnych div (Mariah Carey, Celine Dion) po tradycyjne męskie zespoły nazwane boys bandami. The Backstreet Boys, 98 Degrees czy N’Sync cieszyli się wtedy taką samą popularnością jak dla przykładu w poprzedniej dekadzie New Kids on the Block. Były oczywiście ich damskie odpowiedniki – Spice Girls rozpoczęły modę na tak zwaną “girl power” chociaż tak naprawdę “poweru” było w niej niewiele.

Dla jednych lata 90. były latami muzycznej rozmaitości, dla innych wyrazem totalnego bałaganu muzycznego i pogubienia się wielu wykonawców na muzycznym rynku. Wielu wykonawcom nie udało się przetrwać tego galimatiasu (kto pamięta Weezera, Natalie Merchant czy Groove Theory?), niektórym jednak udało się dobrnąć z niewielkim uszczerbkiem do nowego millenium. Jednak i tak większość słuchaczy będzie kojarzyć R.E.M., Alanis Morrissette, Ricky Martina, No Doubt czy Oasis jedynie z muzyką końca tysiąclecia.