Dziś kolejny protest na granicy

Dziś (22.05) o godzinie 17.30 na przejściu granicznym w Chałupkach z czeskimi Silherzowicami odbędzie się kolejna manifestacja pracowników transgranicznych. Domagają się oni od rządu otwarcia dodatkowych przejść granicznych z Republiką Czeską, argumentując to koniecznością pokonywania wielu kilometrów w czasie dojazdu do pracy przy wykorzystaniu jedynego w regionie otwartego przejścia granicznego w Chałupkach. Początek zaplanowano na godzinę 17.30

Postulaty:
1. Otwarcie granic na mocy Traktatu z Schengen
2. Aktywność polskiego rządu w zakresie rozmów na arenie międzynarodowej w tematyce wolnego przepływu osób w strefie Schengen
3. Podjęcie negocjacji o uwolnienie granic ze stroną czeską

Od kilku dni w Europie dyskutuje się o otwieraniu granic i przywracaniu „normalności” na granicach wewnętrznych UE. Szczególne w Europie Środkowo-Wschodniej temat ten wywołuje szereg kontrowersji, prowadzone są negocjacje, rozmowy, odbywają się spotkania, między innymi państw Grupy Wyszehradzkiej. Niestety strona polska oficjalnie nie jest zainteresowana debatą nad otwieraniem granic, odmawiając udziału w rozmowach. Uzasadnieniem takiej postawy jest rzekomo zła sytuacja epidemiologiczna, która jednak statystycznie nie odbiega od sytuacji w Bawarii czy czeskim w powiecie Karwina. Z drugiej strony Jadwiga Emilewicz, wicepremier oświadcza w mediach iż granice rząd ma zamiar uwalniać od 15 czerwca br. nie podając żadnych szczegółów.
Premier Czech stanowczo głosi iż chciałby, aby granice w pierwszej kolejności otworzyć z sąsiednimi państwami, niestety nie od dziś rząd czeski narzeka na brak współpracy ze strony rządu polskiego. Tym samym Czechy uwzględniają zupełne otwarcie granic z Austrią, z czasem ze Słowacją i Niemcami, zupełnie pomijając Polskę. Pomimo nacisków ze strony KE i Niemiec Polska nie jest skłonna do rozmów o otwieraniu granic.
Inicjatywę uwolnienia granic zgodnie z zapisami traktatu z Schengen poparła śląska Poseł na Sejm RP Gabriela Lenartowicz. O otwarcie dodatkowego przejścia dla Raciborszczyzny apelował również burmistrz Krzanowic Andrzej Strzedulla.
Nie zgadzamy się na lekceważenie tej sprawy i alienację na arenie międzynarodowej do jakiej prowadzi polityka Mateusza Morawieckiego. O ile ze strony innych państw, zwłaszcza Czech słyszymy konkretne rozwiązania, deklaracje, terminy, o tyle ze strony polskiej słychać tylko że jeszcze nie czas na rozmowę o granicach. Dotąd jedynym „odmrożeniem” na granicy jest zniesienie kwarantanny dla pracowników i uczniów, jednak podkreślić należy, iż zostało ono wywalczone w drodze protestów. Jednym z filarów UE jest wolny przepływ osób, wstępując do UE w drodze referendum suweren zdecydował, tymczasem dziś rząd autorytarnie ogranicza korzystanie ze swobody przemieszczania się po obszarze UE.
16 maja rozporządzeniem rząd zwolnił pracowników z obszaru EOG z odbywania kwarantanny po powrocie do Polski, jednak to nadal nie rozwiązuje problemów z jakimi borykają się Polacy np. pracujący w Austrii, a zwłaszcza Polacy mieszkający na pograniczu. Przykładem utrudnień jakie wprowadziła zamknięta granica pomiędzy Polską a Czechami są m.in. Chałupki, gdzie jedna strona ulicy jest polska, druga czeska, trudno to nawet nazwać przejściem granicznym. Nadal podzielone są rodziny, interesy biznesowe, w dalszym ciągu pozostaje problem niewielkiej ilości otwartych przejść granicznych, wykonywania testów na koronawirusa (ograniczenia ilościowe w polskich laboratoriach). Ten region to region ścisłej współpracy polsko-czeskiej, współpracy szkół, samorządów, projektów kulturalnych, społecznych inicjatyw, które dziś przekreśliła granica strzeżona uzbrojonym wojskiem. To całkowity absurd nie uwzględniający specyfiki życia na pograniczu. Rząd chwali się odmrażaniem gospodarki, niestety gospodarka pogranicza wciąż pozostaje zmrożona, bez uwolnienia granic szereg firm czeka kryzys i upadek, tak po polskiej jak i czeskiej stronie.
18 maja uruchomiono dodatkowe przejścia graniczne, między innymi na granicy z Czechami, niestety ani jedno przejście nie znajduje się w województwie śląskim, tym bardziej w powiecie raciborskim. Podczas protestów pracowników transgranicznych wnioskowaliśmy o otwarcie przejścia w Pietraszynie. Wówczas minister MSWIA Mariusz Kamiński odpowiedział między innymi burmistrzowi Krzanowic, iż nie przewiduje otwarcia tegoż przejścia z uwagi na konieczność ograniczania rozprzestrzeniania się koronawirusa, tymczasem około dwadzieścia kilometrów dalej ten sam minister otworzył przejście graniczne w Wiechowicach.
Nieoficjalnie mówi się o wstrzymaniu otwarcia przejść na Śląsku z powodu górników. Nie ma to jednak uzasadnienia, gdyż po pierwsze nie można w ten sposób dyskryminować województwa śląskiego o czym sam premier Morawiecki wspominał apelując o zaprzestanie hejtu na Śląsk. Po drugie w powiecie raciborskim sytuacja epidemiologiczna jest znacząco lepsza od powiatów typowo górniczych jak rybnicki czy tarnogórski przez które nie przebiega granica państwa. Po trzecie przekraczając granicę z Czechami Polacy muszą posiadać wykonane testy na koronawirusa, zatem skąd ograniczenie z powodów epidemiologicznych, czyżby jednak testy nie miały znaczenia? Ponadto po czeskiej stronie granicy w tamtejszych kopalniach również odnotowuje się wzrost liczby zakażonych, zatem stan epidemii po obu stronach granicy jest na podobnym poziomie.