Umiarkowana radość mieszkańców. Komórki zostały, ale ich remont jest niedopracowany

Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Michejdy w Raciborzu nie mogą dogadać się z urzędem. Chodzi o komórki do przechowywania opału, rowerów i innych rzeczy właścicieli. Jakiś czas temu w radiu Vanessa nagłośniliśmy sprawę, bo miasto chciało wyburzyć zabudowania. Mieszkańcy wywalczyli, że szopki zostaną, co więcej udało się je odnowić. Poprawki nie do końca spełniły ich oczekiwania.

Mimo tego, że komórki są gotowe – mają nowe zadaszenie, to mieszkańcy nie mogą z nich korzystać. Na drzwiach zawieszone są kłódki.

Kłódki na drzwiach

Mieszkańcy głowią się nad tym – dlaczego, mimo tego że inwestycja wygląda na gotową, od trzech tygodni nie mogą korzystać z pomieszczeń gospodarczych. Muszą trzymać swoje rzeczy m.in. opał i rowery w wilgotnej piwnicy. Narzekają, że sprzęty tam trzymane niszczą się, metalowe elementy rdzewieją, a oni, mimo tego że szopki wyglądają na gotowe, nie mają do nich dostępu. Zniecierpliwienie jest znaczne bo mieszkańcy chcieliby już przenieść swoje rzeczy do podwórkowych komórek.

Inwestycja niedopracowana?

Mieszkańcy rozkładają ręce, bo nie są w stanie dowiedzieć się, co jest przyczyną takiego stanu. Zgodnie z tym co mówią, szopki zostały co prawda odnowione ale nie do końca w takim zakresie, jakiego się spodziewali. Trzy z trzynastu komórek zostały wyburzone. Po dwóch stronach tej zabudowy nałożono tynk, reszta powierzchni dalej jest ceglana. Mieszkańcy oczekują, że i pozostałe mury zostaną w ten sposób wykończone. Lokatorzy mają i inne uwagi do inwestycji. Mieszkańcy kamienicy chcieliby, żeby inwestycja była jeszcze dopracowana. Mówią m.in. o potrzebie odprowadzania wody z dachu i przekopaniu rowu prowadzącego do kanalizacji. Lokatorzy mają też kolejne plany. Chcą aby ich małe miejsce na ziemi było lepiej urządzone. Marzy im się wyłożone kostką podwórko, dwie bramy, które oddzielałyby podwórze od ulicy, zadaszenie śmietnika i brama na ogród. Na razie cieszą się, bo komórki zostały na swoich miejscach:

– mówi radny Janusz Loch. – Spotkaliśmy się 15 lutego z dyrektorem MZB. Temat był też przedstawiony na spotkaniu z prezydentem (…). Nie było weta więc w moim przekonaniu było to załatwione po naszej myśli – mówi radny Loch. Kosztorys opiewał na 7,5 tysiąca złotych. Ostatecznie na remont przeznaczono 10 tysięcy złotych. Mieszkańcy twierdzą, że gdyby prace powierzono im, efekty pracy byłyby lepsze. – Dlaczego nie pozwolono zrobić tego mieszkańcom we własnym zakresie? Czemu zrobił to MZB – pyta jedna z lokatorek. Rejon tłumaczył się, że nie umiałby rozliczyć robocizny – kontynuuje i jednocześnie podsuwa myśl, że niektórzy lokatorzy mają zadłużenia i można byłoby to im zlecić i policzyć ich pracę.

Temat zrealizowaliśmy wspólnie w Nowinami Raciborskimi. O szopkach przy ulicy Michejdy przeczytać można w najnowszym wydaniu gazety.