Racibórz: pracownicy PK nie chcą konsorcjum na wywóz odpadów. Boją się przejścia do Empolu

Przejścia pracowników do firmy Empol uniknąć się nie da. Mowa o 20 – 25 osobach. – My żyjemy w ciągłym stresie – mówili o poranku na stołówce pracownicy Przedsiębiorstwa Komunalnego w Raciborzu.

Cena zaoferowana w przetargu na wywóz odpadów jest bardzo niska, poniżej kosztów. To 118 zł za tonę śmieci, minimalny próg wyjścia „na zero” to 135 złotych za tonę [jak to było do tej pory – red].

Umowa w ramach konsorcjum została zawarta po 50 proc. obowiązków dla każdej ze stron, co potwierdza Bartłomiej Adamski, kierownik w PK. Empol samodzielnie nie mógł startować w przetargu, bo nie ma PSZOK-a. – Proporcjonalnie w równych częściach konsorcjanci będą wykonywać tą usługę, a szczegóły zostaną ustalone w załączniku, który jest w tym momencie negocjowany. Nie chcę opowiadać dlaczego jest on negocjowany teraz a nie wcześniej, bo tego nie wiem. Do tej pory zapisy w konsorcjum wyglądały w ten sposób, że proporcjonalnie w równych częściach konsorcjanci będą wykonywać te usługę – mówił kierownik w PK.

Na prośbę prezesa PK teraz w całości realizuje zadanie. Pierwszy kwartał miał skutkować obserwacjami, czy w ten sposób system w ogóle da się prowadzić.

– Jak mam tam przejść to wolę, żeby mnie firma zwolniła – komentował jeden z pracowników:

Sprawa przejścia pracowników do Empolu wydaje się być przesądzona. Odwrotu od podpisanej umowy nie ma a systemu wywozu odpadów w PK na dotychczasowych zasadach utrzymać się nie da.

Pracownicy mają za złe władzom miasta, że zapomniano o nich. Podwyżek w PK nie było od lat a zarobki są skandalicznie niskie.

– Za tę złotówkę co nie podniesie [prezydent – red.], to myśli, że on głosy dostanie – komentował wprost pracownik PK.

– Stawkę za śmieci muszą zapłacić ludzie. To nie jest tak, że w budżecie ona zostanie przesunięta ze środków innych. To są środki zebrane od ludzi i ludzie to muszą zapłacić. Według ustawy tak jest – powiedziała nam jedna z pracownic Przedsiębiorstwa.

– Stawki dla kierowców autobusów są bardzo niskie, więc kierowcy uciekają. Teraz 3 się zwolniło, 2 idzie na emeryturę. My powinniśmy atakować prezydenta miasta, żeby płacić nam za wozokilometry, za przewóz pasażerów z miasta – powiedział nam jeden z kierowców w PK.

– W tym stanie technicznym ta firma się nie przetrwa, nie ma żadnych szans – mówił prezes Stanisław Mucha, tłumacząc załodze główne problemy spółki. W tym obok płacowego ten techniczny, czyli przestarzały sprzęt. Jak dodał, na już konieczny byłby zakup 5 śmieciarek:

Stanisław Mucha wprost powiedział, że nie ma pieniędzy na to, by pracownikom więcej zapłacić. Obecny prezes złą sytuację w spółce odziedziczył po poprzednikach.

Prezes PK, przedstawił wstępne propozycje dla pracowników, którzy mieliby przejść do Empolu. To trzymiesięczna odprawa i zatrudnienie na co najmniej rok. W tym ostatnim przypadku pracownicy domagają się umowy na 3 lata, na taki sam okres, jak obowiązywać będzie konsorcjum.

Jak dowiedzieliśmy się, pracownicy PK w Empolu mieliby znaleźć zatrudnienie na następujących warunkach płacowych: ładowacz 2 tys. złotych na rękę a kierowca śmieciarki 2,5 tys.

Po ponad 3 godz. zawirowań pracownicy wrócili do swoich obowiązków ale zastrzegli, że dają prezesowi czas do środy. Dziś i jutro prezes PK ma negocjować warunki z Empolem, w tym m.in. minimalny okres na jaki pracownicy zostaną zatrudnieni w nowej firmie. Co dalej? Okaże się w środę.